środa, 21 października 2015

Sherlock i niezgłębiona tajemnica

                                                                    Sherlock Holmes
                                                                          Rozdział 1 

             Sherlock usłyszał dzwonek do drzwi. Przerwał grę na skrzypcach i odłożył instrument niedbale na fotel. Spojrzał przez wizjer, choć nie cierpiał tego robić. To był John... z Mary. Sherlock przyzwyczaił się już do jej towarzystwa, jednak wolałby, by przyjaciel nie zabierał swojej małżonki nawet do jego mieszkania. Otworzył niechętnie drzwi.
-John- stwierdził.
-Sherlock!- przywitał się z aż nad wesołym głosem. Kobieta podeszła (jak zwykle za blisko) Sherlocka i objęła go wylewnie.
-Co się stało?- zapytał dość miło (jak na niego). Co oznaczało raczej sztywno i chłodno.
-Mamy wspaniałą nowinę.
-Wspaniałą?- Sherlock patrzył odrobinie niezrozumiale, jakby wciąż nie mógł pojąć co było na tyle ważne, by John koniecznie musiał przybyć tu razem z Mary i samodzielnie mu to oznajmić, przerywając cały szereg niezwykle ważnych dla Sherlocka spraw?
-Tak, ale najlepiej będzie jeśli powiemy ci to przy kawie.
-Kawy nie ma. Jest za to dziwny proszek o brązowej barwie.
-Pozwól, że ja to ocenię- stwierdził John, podchodząc do szafki. Tymczasem Sherlock usiadł z Mary przy stole.
-To twoje?- spytała z zaciekawieniem, biorąc do ręki skrzypce.
-Tak, gram czasem.
-Uczyłeś się?
-Nie- skłamał. Mary wydała się nieco zmieszana, więc roześmiał się sarkastycznie.
-Sherlock, skończ swoje dziwactwa, proszę- odezwał się John. Zjawił się w salonie, niosąc trzy kubki gorącej cieczy. -Okazało się, że to kawa.
-Dziękuję, kochanie- powiedziała Mary.
-A więc mówcie.
-No, dobrze. Tylko się nie zdziw- Sherlock nadal sączył napój, patrząc jednym okiem na Johna.
-Wątpię, bym mógł się zdziwić. Jesteś strasznie przewidywalny, drogi Johnie.
-No więc... przenosimy się z Mary- Sherlock zachłysnął się kawą. Dostałem wielką szansę na pracę. Już niedługo opuszczamy  Londyn i wyjeżdżamy do Paryża.
-Paryż...- pokiwał wolno głową. -To daleko.
-Tak! Ale pomyśl ile możemy zdobyć. Francja to taki wspaniały kraj, a poza tym byłbym jednym z najlepszych lekarzy w całym mieście!
-Miasto? Tylko na to cię stać?
-Będziesz tęsknił, prawda?
-Za czym?- parsknął śmiechem. -Za wąsami? - obaj zaśmiali się.

Ale Sherlock wcale się nie cieszył. Musiał przemyśleć, co będzie czuć po odejściu Johna............
i o tym co zawsze będzie do niego czuł.
                                                                                                                            -Celestia















Hej! Mam jutro urodzinki! I strasznie się cieszę, że mogę popisać, bo przez ostatnie 4 dni nie miałam za bardzo czasu. Mam nadzieję, że wy również się cieszycie i czytacie te moje wpisy <3

sobota, 17 października 2015

Kroniki Wardstone- Spotkanie

                                                           
                                                      KRONIKI WARDSTONE
                                                                ROZDZIAŁ 1 

      Alice odetchnęła głęboko i zapukała w stare, drewniane drzwi. Nic nie usłyszała. Z początku bała się, że po jej długiej wędrówce do Krainy Złego bogin jej nie rozpozna i zabije ją jedną z najokrutniejszych śmierci. Ale nie. Stała się przyjaciółką tego domu. 
      Otworzyła drzwi. Chata wydawała się teraz taka pusta! Nigdy sama tu nie weszła- zawsze to Tom wpuszczał ją do środka, nikt inny. Czuła się niemal bezczelna. Nieokreślona wiedźma bez pozwolenia wchodzi do domu jednego z najbardziej uznawanych stracharzy, w dodatku strzeżonego przez wiernego bogina. 
       Jednocześnie nie posłuchała się Grimalkin, która kazała jej odejść. Ale przeżyła w krainie zmarłych, gdzie zmierzyła się ze wszystkimi swoimi koszmarami z przeszłości. Teraz już nic nie jest jej straszne. Usłyszała ciche kroki na schodach. Od razu poznała. Nie mogła powstrzymać  małego uśmieszku zadowolenia. Tom- jej wierny przyjaciel i ... towarzysz licznych podróży. 
-Alice... -wyszeptał tylko zdziwiony, gdy ją zobaczył. Przez chwilę myślała czy stamtąd nie uciec i zapomnieć o nim, i o wszystkim co było związane z tym domem. Ale nie mogła. 
-Tom- powiedziała. Miała dziwne odczucie, że zaraz zemdleje. Tyle razy uciekała przed tym spotkaniem- zarówno w myślach jak i w realnym świecie.  Choć w sumie odczuwała lekką radość. Tak bardzo tęskniła za swoim przyjacielem! Chłopak z radosnym westchnieniem podbiegł do niej i przytulił ją. Jeszcze mu nie powiedziała. Ukradkiem widzi łzy w jego oczach. On jeszcze nic nie wie. 
-Całe szczęście, że nic ci nie jest!- krzyczy. -Co się stało? 
-Gdzie Stary Gregory?
-Stracharz poszedł do wsi. W interesach, oczywiście. 
-Wiem- śmieje się. -W innych okolicznościach nie ruszyłby się z domu. Teraz nie może ci już tak pomagać jak w momencie, gdy rozpocząłeś naukę, prawda? Niedługo przerośniesz swojego mistrza. Thomas, jesteś naprawdę wyjątkowy. Dla świata- dodała. 
   A może nie tylko dla świata? Może dla niej? I od kiedy mówiła do niego Thomas? Obaj tego nie wiedzieli. Położył dłoń na niej dłoni. Niechętnie podniosła wzrok. 
-Nie bez twojej pomocy. Naprawdę przykro mi, że musisz to zrobić. Jesteś bardzo odważna, Alice. I cieszę się, że udało ci się wrócić. 
-Mam dla ciebie wiadomość. Ale wolę ci ją przekazać, gdy Gregory wróci. 
-Myślę, że bardzo się ucieszy z twojego powrotu. 
-Wątpię w to- prychnęła ze śmiechem. -Pamiętasz jak się poznaliśmy?
-Napad tamtych kolesi, początek mojej nauki, pierwszą wyprawę do miasta i spotkanie najlepszej bezecnej czarownicy? Trudno zapomnieć. 
-Nie jestem bezecna. Jeszcze... nie wiem jaka jestem. Nie chcę być zła. 
-Tylko od ciebie zależy wybór. Twoja przeszłość i rodzice nie mają nic do tego. Pamiętaj- kiwa głową. 
-Dobrze. Postaram się- nagle drzwi się otwierają i wiatr wpada do środka. Alice kuli się. Widocznie stracharz już wrócił. Przystaje na widok dziewczyny. 
-Przeżyłaś- stwierdza. Czarownica krzyżuje ręce i podpiera się spiczastymi trzewikami. 
-Tak. Żyję i mam się dobrze. Ale nie mam dużo czasu. 
-Co masz na myśli?- unosi krzaczaste brwi do góry. Podpiera się laską. Widać, że praca wykończyła go na lata starości. Nie jest już w tak dobrej formie, jak gdy spotkała go po raz pierwszy. Wtedy był dla niej jedynie legendą. Postrachem  wiedźm. Ileż to razy słyszała jak Koścista Lizzie wspomina o nim z niebywałą trwogą. I to ona! Jedna z najokrutniejszych wiedźm jakie poznała. A niestety, poznała ich wiele. Wciąż pojawiają się w jej snach, próbujące się na niej zemścić, pogrążyć ją. 
-Byłam w Krainie Mroku. I przeżyłam. Ale gdy wróciłam, spotkałam Grimalkin. Kazała mi tu nie iść, więc zachowajcie to w tajemnicy. Okazało się, że czarownica znalazła inny sposób na zniszczenie Złego. 
       Wszyscy zastygli w bezruchu. 
                                                                                             - Celestia

piątek, 16 października 2015

Frozen - Nowy początek

                                                                    
                                                                   FROZEN

                                                            Rozdział 1

     Obudziło ją głośne walenie do drzwi. Elsa  z trudem podniosła powieki. A, więc już świt. Wczoraj w nocy nie była w stanie zasnąć. To była jedna z tych nocy, gdy wszystko wracało: znów słyszała ciepły głos matki, stukot butów. Czuła to napięcie panujące w królestwie. Gdyby wiedziała, że widzi ich po raz ostatni... Może przełamałaby wcześniej strach przed swoją mocą. Rodzice tak się cieszyli na ten wyjazd! Ślub Roszpunki- ich ukochanej siostrzenicy. Co prawda dało wyczuć się lekką bulwersację, jak zawsze gdy mówili o jej narzeczonym-złodzieju. I nic dziwnego. Kiedy Elsa po raz pierwszy usłyszała o Flynnie, był najbardziej poszukiwanym przestępcą w niejednym królestwie! Ale kochała swoją kuzynkę i wiedziała, że skoro ona mu ufa, jest porządnym gościem. Jednak nawet to nie pomogło jej zapomnieć o katastrofie. Oni, gdzieś tam żyli, wewnątrz niej, codziennie szeptając do jej serca najgorętsze słowa otuchy.
       Nagle do jej pokoju wtargnęła Anna. Jak zawsze bez uprzedzenia.
-Nie zgadniesz, co się stało!- krzyknęła, skacząc po pokoju.
-No co?- spytała z nutką sarkazmu w głosie, lecz siostra nie zwróciła na to uwagi.
-No, więc ja i Kristoff....
-O, nie. A ty znowu o nim- Elsa przewróciła oczami.
-Nie lubisz go? - zapytała Anna. Na co dzień udawała beztroską, ale dziewczyna widziała, że jej siostra boi się jej. Nie przywykła do jej ironicznych uwag, spędzania z nią czasu i dzieleniem się z nią przeżyciami. A może to jej wina?
-Nie, nie mam nic przeciwko- odpowiedziała tylko, wiążąc włosy w zgrabnego warkocza. Ta niezręczna chwila ciszy. -No, co o nim?
-My... się zaręczyliśmy! Ślub już jutro! A dzisiaj takie mini wesele.
-Co?!- prawie krzyczała. Czuła jak w jej żyłach zbiera się mróz, gotowy by zaatakować jej najbliższych i pogrążyć się na powrót w rozpaczy. Złapała się za skronie i odliczyła do dziesięciu. -Anna- przemówiła po chwili z trudem. -Niczego się nie nauczyłaś? Bardzo cierpiałaś, gdy Hans okazał się zwykłym zdrajcą, a teraz znów wystawiasz się na cios.
-Ale Kristoffa znam. I to dobrze! Pomyśl: gdyby nie on, umarłybyśmy, a Hans przejąłby władzę nad Arendelle.
-Kristoff?! On tam przyjechał po ciebie! Nie po nas, nie by uratować Arendelle przed zagładą, ani żeby osądzić niesprawiedliwych. Przyjechał, bo zwyczajnie chciał cię pocałować, a nie ratować świat! Przypomnę ci, że to Olaf cię uratował.
-Znowu to robisz. Osądzasz go, a nie masz o nim pojęcia. O mnie zresztą też nie. A myślałam, że choć raz się ucieszysz. Że będziesz dobrą królową, siostrą i .... świadkiem.
-Nie ma mowy.
-No i bardzo dobrze!- krzyczy. Emocje Elsy eksplodują. Czuje, że nie wytrzyma ani minuty dłużej. Odwraca się, a nagle z jej rąk pojawia się bryła lodu, która otacza Annę i rozpryskuje się tuż przed jej twarzą. Jest przerażona, ale bardzo nie chce tego pokazać.
-Rozczarowałam się. Myślałam, że to już za nami- mówi cicho drżącym głosem.
-Odejdź- Elsa odwraca się. Ma głębokie poczucie winy. Boi się, że przez te eksplozje może w końcu zabić siostrę. Ale wie, że ma rację i nie ma zamiaru powtarzać historii przez bezmyślność Anny. Dziewczyna natomiast unosi wysoko podróbek i szybkim krokiem wymaszerowuje z pokoju. Elsa widzi, że do jej pokoju uchyłkiem zagląda służba. Wkurza ją to. To w końcu nie ich sprawa.
      Nagle ktoś wbiega radosnym krokiem. To Olaf. Trzyma w ręku niezapominajkę. Wręcza ją dziewczynie z uśmiechem.
-To dla ciebie. Znalazłem ją w tym ogrodzie koło pałacu. - "To akurat było pole młynarza. Mógł zebrać kosz takich samych z dworskiego sadu- myśli". Ale docenia to. Cieszy się, że zrobiła mu tą chmurkę. Dzięki temu nigdy się nie roztopi i zawsze będzie obok niej, by ją pocieszyć.
-Och, Olaf.. Co ja bym bez ciebie zrobiła- szepcze i przytula bałwanka. Czuje jak jej oczy stają się wilgotne.
                                                                                                                      -Celestia
                                            CIĄG DALSZY NASTĄPI WKRÓTCE


Ja i mój blog

Hej! Nazywam się Celestia.  Choć to tylko pseudonim.  Na moim blogu zamierzam pisać tzw. "fanfiki" w sumie o różnych  fandomach. Zainspirowała mnie do tego książka "Fangirl". Dla wyjaśnienia:
-Co to jest fanfik? - to wymyślona przez ciebie historia o wymyślonych już bohaterach z wymyślonej już opowieści. Ty po prostu dalej ciągniesz losy swoich ulubionych bohaterów. Chce to robić głównie dla zabawy. Ponieważ uwielbiam pisać i wymyślać. I mam prośbę:
nie hejtujcie! Sama nie wiem czy dam radę, ale nie oceniajcie mnie zbyt surowo.
Możecie też pisać o jakich fandomach pisać. Mam nadzieję, że mnie polubicie